Bardzo długo, jak nie przez większość życia leciałam na lodzie „muszę być silna”. Dlatego brałam wszystko na swoje barki, swoje i nie swoje – problemy, emocje, obowiązki. Ba! Byłam wtedy nawet taka dumna, że potrafię wszystko udźwignąć! Kod był bardzo silny.
Aż któregoś dnia, powiedziałam dość. Ta potrzeba bycia silną zaczęła wylewać mi się uszami. Poczułam, że już tak nie chcę. Ani za fałszywe okładki czy ordery.
Chcę też być słaba i krucha. Chcę szczerze i uczciwie powiedzieć „nie” chroniąc swoją energię. Chcę bez wyrzutów sumienia odpoczywać, nie robić nic.
I w końcu rozkodowałam się! Dzisiaj dziękuję za to doświadczenie, bez niego nie zrozumiałabym że działałam na kodzie.